niedziela, 13 marca 2016

Dzień 2.

Wstaję rano. Budzę się. Otwieram oczy, rozglądam się po pokoju. Widzę tylko jedno - nicość. Bezkresna nicość otuliła me życie dość mocno. Przeciągam się. Strzyka mi w stawach. Podnoszę się. Przecieram twarz. Delektuje się pierwszymi promieniami słońca. Głaszczę psa. Ubieram się w pierwsze lepsze ubrania. Wychodzę z domu z nienagannym makijażem. Wkraczam do tego okropnego budynku. Widzę te wszystkie zakłamane twarze, chcące utrudnić mi zawarcie spokoju duchowego. Idę szybko z podniesioną głową. Omijam ich. Jestem bezsilna. Jestem ofiarą. Jestem tą nicością. Nie wiem czy kiedykolwiek zaznam odrobinę szczęścia. Chciałabym aby wszystko ustabilizowało się. Chciałabym być pokochana. Chciałabym otaczać się tylko dobrymi ludźmi. Marzenia marzeniami. Trzeba żyć chwilą. Nie patrzmy za siebie. Patrzmy tylko przed siebie. Rozwijajmy się. Uczmy się. Delektujmy się. Stawiajmy sobie sami cele. Bądźmy. Żyjmy. Brońmy się i walczmy.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

© Halucynowaa | WS | X X X